wspomnienia mieszkanki Teresy Niedźwiedzkiej


Teresa Niedźwiedzka

wspomnienia spisane z okazji pięćdziesiątej rocznicy zamieszkania w Olszewie-Borkach.

"Mieszkańcy, którzy tworzyli naszą miejscowość byli właśnie jak te nasze pszczoły – w codziennym wysiłku, z cierpliwością i wytrwałością, budowali swoje życie, dom po domu."

              30 kwietnia 1975 roku był dla mnie dniem, który zapisał się w sercu na zawsze. To wtedy, razem z mężem Czesławem i naszym pierwszym dzieckiem, wprowadziliśmy się do Olszewa-Borek. Zamieszkaliśmy tutaj z powodu przydziału pracy mojego męża, który rozpoczął pracę w Urzędzie Gminy. Pracownicy tej instytucji mieli wówczas możliwość wykupu działek. Staliśmy się właścicielami działki naprzeciwko obecnego Gminnego Ośrodka Kultury. Nasz dom był jeszcze niewykończony, kiedy się do niego wprowadzaliśmy. Było to podyktowane koniecznością. Mąż, który pracował już w Olszewie-Borkach, po powrocie z pracy miał więcej czasu na wykańczanie domu.  Wprowadziliśmy się do jednego pokoju. Byłam wtedy w ciąży z drugim dzieckiem, a mój mąż, wracając z pracy, zakasywał rękawy i samodzielnie wykańczał dom dla naszej powiększającej się rodziny. 

Kiedy wreszcie mogliśmy zamieszkać na piętrze, parter budynku wypełnił się życiem społecznym – swoją działalność rozpoczął tam Ośrodek Nowoczesnej Gospodyni. To było miejsce wyjątkowe: pracowały tam kobiety z pasją – krawcowa, dziewiarka i kucharka, a my, mieszkanki Olszewa-Borek, mogłyśmy uczyć się nowych umiejętności. Odbywały się kursy szycia i gotowania, a wiele przepisów, które wtedy poznałam, stosuję do dziś. Zapisałam je starannie w zeszycie, bo choć proste, mają w sobie coś niezwykle ciepłego i domowego – chętnie się nimi podzielę. W jednym z pomieszczeń działał także Zakład Fryzjerski, który szybko stał się miejscem nie tylko usług, ale i rozmów, śmiechu, ploteczek – tej codziennej bliskości, która tworzyła tkankę naszej społeczności. 

Kiedy się tu sprowadziliśmy, we wsi znajdowała się tylko szkoła, urząd i jeden sklep spożywczy na końcu ulicy. Ale z biegiem lat miejscowość zaczęła się rozwijać, wzbogacać o nowe instytucje. Jednym z takich miejsc była biblioteka prowadzona przez panią Barbarę Nakielską – najpierw w domu pani Wandy Białobrzewskiej, później u państwa Kossakowskich. Biblioteka ta nie była tylko półkami z książkami – była miejscem spotkań literackich, rozmów, wspomnień i odkrywania świata poprzez słowo.

Niedługo po naszej przeprowadzce rozpoczęła się budowa sklepu GS-u – wydarzenie, na które wielu mieszkańców czekało z ogromnym zaangażowaniem i nadzieją. Były to czasy, gdy praca społeczna była czymś naturalnym i pięknym w swojej idei – mój mąż, podobnie jak wielu sąsiadów, pomagał przy budowie w czynie społecznym. Nasz garaż pełnił wtedy funkcję tymczasowego magazynu – przechowywaliśmy tam cement i inne materiały niezbędne do powstania tego ważnego dla nas wszystkich obiektu. Wszyscy marzyliśmy o dużym sklepie, który zaspokoi codzienne potrzeby mieszkańców – to było dla nas wielkie wydarzenie. W miejscu, gdzie dziś stoi nowoczesny Gminny Ośrodek Kultury, kiedyś rozciągała się spora, piaszczysta górka – miejsce zabaw moich synów i innych dzieci z okolicy. Latem budowano tam zamki z piasku, zimą śmiech niósł się daleko, gdy dzieci zjeżdżały na sankach. Tuż za górką rósł sosnowy młodnik – pachnący, zielony, cichy zakątek. Kiedy zdecydowano, że to właśnie na placu naprzeciwko naszego domu powstanie ośrodek zdrowia, mieszkańcy znów ruszyli do pomocy. Teren trzeba było wyrównać – i znów zadziałał duch wspólnoty. Wszyscy wiedzieliśmy, jak ważna to inwestycja. Wcześniej ośrodek zdrowia mieścił się w domu pani Teresy Żebrowskiej, a komisariat policji u państwa Zalewskich. Poczta – niegdyś przy ulicy Warszawskiej – została przeniesiona do domu państwa Berkowskich. Przedszkole znajdowało się tuż obok, u naszych sąsiadów, państwa Chojnowskich. Wszystko było blisko, osadzone w codzienności sąsiedzkiej życzliwości. Z tylnych okien naszego domu rozpościerał się widok na rozległe pola, które ciągnęły się aż do torów kolejowych.  Pod koniec lat osiemdziesiątych pola zaczęły znikać – a w ich miejscu zaczęło wyrastać nowe osiedle mieszkalne. Nasza wieś wchodziła w nowy etap swojego rozwoju. 

W pamięci szczególne miejsce zajmuje też wizyta biskupa w 1978 roku – wydarzenie ważne i wzruszające dla całej wspólnoty. Z tej okazji przekazałam materiał na wykonanie dekoracji, które własnoręcznie przygotowały mieszkanki. Ulice Broniewskiego i Warszawska zostały wtedy przystrojone chorągiewkami – na wietrze powiewał kolor błękitny, biały i żółty. Mieszkanki własnoręcznie wykonały niezliczone ilości proporczyków. Na tę okoliczność mieszkańcy udekorowali również wszystkie krzyże. Nasze Olszewo-Borki wyglądały pięknie, odświętnie.
Równolegle z budową domu i organizowaniem życia rodzinnego, rozpoczęliśmy prowadzenie naszej pasieki – działalność, której poświęciliśmy całe nasze życie. Tworzenie miodu było nie tylko pracą, ale i pasją, źródłem dumy i radości. Z troską dbamy o nasze pszczoły,  cały czas ucząc się ich świata i podziwiając ich trud.

część przepisów

które przekazywano podczas szkoleń mieszkankom naszej miejscowości w ramach działalności Ośrodka Nowoczesnej Gospodyni
Przepisy przekazywane były w latach 1977 - 1980.
schab faszerowany

Schab odjąć od kości, posolić i posypać "jarzynką". Zostawić na około godzinę.

Z polędwiczek przygotować masę mieloną. 2 razy mielimy, dodajemy sól, pieprz, jajko, posiekaną natkę pietruszki.

W schabie robimy kieszonkę, kładziemy dwie łyżki nadzienia i łyżkę masła, czynność powtarzamy.

Schab zawijamy w folię aluminiową i pieczemy 50 minut.
pierogi leniwe

50 dkg sera,
4 jajka, 
3/4 szklanki mąki,
1 łyżeczka masła,
szczypta proszku do pieczenia.

Masło utrzeć z żółtkami, dodać zmielony ser i ubite białka z solą. Szybko zagnieść. Wykładać ciasto na usypaną stolnicę i formować wałki. Każdy wałek spłaszczyć nożem i kroić z niego kluski - 3 razy większe od kopytka. Gotować w osolonej wodzie.
ciasto zebra

5 jaj
1.5 szklanki cukru,
2.5 szklanki mąki,
1 szklanka oleju,
1 szklanka mleka lub wody
2 łyżeczki proszku do pieczenia,

Jaja zmiksować z cukrem. Dodać po połowie produktów i ubić. Następnie dodać resztę i ubić dalej. Ciasto podzielić na dwie części.  Do jednej części dodać 3 łyżki mąki, a do drugiej 3 łyżki kakao.
Wlewać do formy naprzemiennie.
pasztet wieprzowy

1kg podgardla lub boczku,
1.5 kg mięsa z łopatki,
3 duże marchwie,
1 korzeń pietruszki,
1 mały seler,
3 duże cebule, 
liść laurowy,
sól i ziele angielskie

Mięso i warzywa zalewamy jedną szklanką wody i dusimy. Pod koniec duszenia dodajemy 40dkg wątroby wołowej. Gotujemy 15 minut a następnie wszystko mielimy. Można dodać też ubite białka, gałkę muszkatałową i jedną torebkę ziela angielskiego.

klops z jajkami

1.5 kg mięsa wołowego zmielić dwa razy o dodać namoczone 6 kromek bułki, sól, pieprz i 1/4 kostki masła, szklankę wody. Masę wyrobić. Wysmarować blaszkę do pieczenia. Jajka ugotowane włożyć w mięso. Masę wygładzić i na wierch położyć masło. Piec 50 minut. Podawać z surówką z cebuli, pora lub buraczków.
kotlety ziemniaczane

1.20 kg ziemniaków ugotowanych.
dwa jajka,
10 dkg cebuli,
bułka tarta,
sól i pieprz

Ugotowane ziemniaki zmielić maszynką, dodać  jajka, podsmażoną na tłuszczu cebulę, przyprawy i wyrobić ciasto. Obtaczać w bułce jak kotlety mielone. Można podawać z sosem grzybowym.
placek cudo

1/3 szklanki cukru,
2 niepełne szklanki mąki,
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej, 
1 kostka masła,
2 łyżki kakao,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
4 jajka,
zapach rumowy.

Utrzeć cukier z margaryną i stopniowo dodawać całe jaja, mąkę ziemniaczaną i pszenną, proszek do pieczenia i kakako. Dodać olejek. Piec około godzinę.

Do ciasta robimy masę. 1/2 kostki masła + 1/2 kostki margaryny, 6 czubatych łyżek cukru pudru, szczypta kwasku cytrynowego, cukier wanilinowy, 1 szklanka zsiadłego mleka. Tłuszcz utrzeć z kwaskiem cytrynowym i cukrem a następnie dodawać zsiadłe mleko.
fuga - czyli pleśniak

4 całe jajka,
1 szklanka cukru, 
1 kostka masła,
3 szklanki mąki, 3 łyżki kakao, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 słoik dżemu agrestowego lub z czarnej porzeczki,

Żółtka u 1/2 szklanki cukru, 3 szklanki mąki, proszek do pieczenia, masło ugnieść na kruche ciasto.
Podzielić ciasto na 3 części. Do drugiej części dodać 3 łyżki kakao. Zamrozić na pół godziny.  Rozwałkować ciasto bez kakao na spód. i położyć warstwę dżemu. Jeśli dżem jest rzadki posypać bułką tartą. Położyć drugą część ciasta z kakao. Kładziemy dżem i ubitą pianę z białek. Na to wszystko na tarce ścieramy ostatnią warstwę ciasta. 

Pieczemy 45 minut w temperaturze 210 stopni.
ptasie mleczko

6 białek,
1.25 szklanki cukru,
8 łyżeczek żelatyny,
cukier waniliowy,
pół szklanki wody,
1 kostka margaryny

Białka ubić z cukrem na sztywną masę. Margarynę roztopić i dodać do niej żelatynę. Po ostygnięciu połączyć z pianą z białek. Rozłożyć w tortownicy i zalać wybraną galaretką owocową.
Szukaj