wspomnienia mieszkanki Jadwigi Lewandowskiej o powtaniu Ośrodka Zdrowia

Jadwiga Lewandowska

Historia Ośrodka Zdrowia we wspomnieniach emerytowanej pielęgniarki i mieszkanki Olszewa-Borek Jadwigi Lewandowskiej.

"Są momenty, w których nie powinno się czekać na idealne warunki — trzeba je po prostu stworzyć."


Pod koniec lat siedemdziesiątych, gdy Olszewo-Borki intensywnie się rozwijały, przybywało nowych domów i młodych rodzin, ówczesny wójt gminy, Władysław Szewczyk, dostrzegał, że wraz z rozwojem miejscowości rosną także jej potrzeby. Wiedział, że oprócz dróg i działek niezbędna jest przede wszystkim dostępna, profesjonalna opieka medyczna. Zaczął więc zabiegać o utworzenie w Olszewie-Borkach Ośrodka Zdrowia z prawdziwego zdarzenia.  Do realizacji tej idei potrzebni byli jednak ludzie, którzy zechcieliby związać z tym miejscem swoje życie. Właśnie wtedy w historii wsi pojawili się Jadwiga Lewandowska i jej mąż, lekarz oraz społecznik, Włodzimierz Lewandowski. Ona — pielęgniarka z powołania. On — człowiek, który wierzył, że jeśli coś jest ludziom potrzebne, to trzeba to po prostu zrobić. 


Pani Jadwiga przepracowała w swoim zawodzie 52 lata. Dziś, wspominając tamte czasy, nie mówi o zmęczeniu ani trudnościach. Mówi przede wszystkim o ludziach — o poczuciu bycia potrzebnym, prawdziwie i codziennie. Jak wspomina, zanim powstał pierwszy gabinet, dokumentacja medyczna i pojawiła się tabliczka „Ośrodek Zdrowia”, wszystko zaczęło się od zwyczajnej, rodzinnej rozmowy o przyszłości. — Pracowaliśmy wtedy jeszcze w Zbójnej. Nasz starszy syn chodził już do zerówki, córka była młodsza o dwa lata. Coraz częściej rozmawialiśmy o przyszłości dzieci — o ich edukacji i trudnościach z dojazdem do szkoły średniej. Bardzo chciałam, żeby dorastały bliżej szkół, w miejscu, które da im więcej możliwości i spokojniejszy start w dorosłość

W tym samym czasie w Olszewie-Borkach dojrzewała inna potrzeba — potrzeba opieki medycznej na miejscu. To właśnie do państwa Lewandowskich zwrócono się z propozycją zorganizowania pierwszego w gminie Ośrodka Zdrowia. — Przyznam, że podchodziłam do tego z dystansem — wspomina pani Jadwiga. — Ośrodek należało stworzyć od podstaw: od formalności i uzyskania zgód, aż po przygotowanie najprostszych warunków do przyjmowania pacjentów. Znałam realia pracy w służbie zdrowia i wiedziałam, jak wiele niewiadomych kryje się za taką decyzją. Jej mąż miał jednak inne podejście. — Uważał, że są momenty, w których nie powinno się czekać na idealne warunki. Trzeba je po prostu stworzyć. Zaczęli więc żyć „na dwa miejsca”. Pracowali w Zbójnej, a jednocześnie dojeżdżali do Olszewa-Borek, gdzie budowali dom i organizowali pierwszy ośrodek zdrowia. Był to czas trudny i wymagający. Małe dzieci, praca zawodowa, budowa domu i tworzenie placówki od podstaw. — Gotowałam obiady dla pracowników, doglądałam budowy, a gdy trzeba było — sama brałam taczkę i dowoziłam murarzom piasek — wspomina. Dom rósł, a wraz z nim dojrzewała decyzja, że to właśnie tutaj zapuszczą korzenie. 

We wrześniu 1979 roku zamieszkali w Olszewie-Borkach i rozpoczęli pracę. Pierwszy ośrodek zdrowia mieścił się na parterze jednego z domów przy ulicy Broniewskiego. Początkowo pracowali tylko we dwoje — Jadwiga i Włodzimierz Lewandowscy. Po czterech miesiącach dołączyła pielęgniarka Danuta Leonarska, a pacjentów w rejestracji przyjmowała Grażyna Sikorska. Mieszkańcy przyjęli ich bardzo życzliwie. Przez pierwsze siedem–osiem lat ośrodek funkcjonował w skromnych warunkach. Później został przeniesiony do budynku Urzędu Gminy w Olszewie-Borkach — do pomieszczeń, w których w kolejnych latach mieściły się m.in. biblioteka, komisariat, a obecnie Urząd Stanu Cywilnego. Nowa przestrzeń pozwoliła na rozwój. Zatrudniono ginekologa, położną i stomatologa. Potrzeby mieszkańców rosły, a wraz z nimi pojawiła się konieczność budowy odrębnego budynku ośrodka zdrowia. Powstał społeczny komitet budowy, na którego czele stanęli: Włodzimierz Lewandowski, Zygmunt Kossakowski oraz Marian Chełchowski. W tamtych latach takie inicjatywy miały ogromne znaczenie — mieszkańcy wspólnie organizowali fundusze, zdobywali materiały, starali się o pozwolenia, a często także sami pracowali fizycznie przy budowie. Budowa trwała pięć–sześć lat. Na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpiło uroczyste otwarcie nowego ośrodka zdrowia — w budynku, w którym dziś mieści się Gminny Ośrodek Kultury w Olszewie-Borkach. 
Na parterze znajdowały się gabinety lekarskie i zabiegowe oraz przestronna poczekalnia. Na piętrze przygotowano mieszkania dla personelu — dwa dla lekarzy i po jednym dla pielęgniarki i położnej. W nowym ośrodku działał również punkt apteczny, który prowadziła pani Jadwiga Lewandowska. W ramach swojej pracy wykonywała także dodatkowe, drobne zabiegi, takie jak przekłuwanie uszu dziewczynkom i kobietom — dla wielu mieszkanek były to pierwsze takie doświadczenia, często wspominane do dziś. Ośrodek pracował od poniedziałku do soboty. Była to praca wymagająca, często ponad siły, ale potrzebna. 

W historii ośrodka zapisały się nie tylko spokojne lata, ale również trudne chwile. Rok 1980 przyniósł powódź. Najbardziej zalane zostały tereny po prawej stronie ulicy Broniewskiego (dzisiejsze ulice Średnia i Mickiewicza). Do pacjentów docierano amfibiami, a w działaniach pomagało wojsko. Ośrodek dysponował wojskową radiostacją, dzięki której odbierano wezwania. — Woda utrzymywała się przez około dwa tygodnie. Mimo trudności z pokonaniem wody i dotarciem do Ośrodka Zdrowia. codziennie byliśmy w pracy, gotowi nieść pomoc. — wspomina pani Jadwiga. 

W 1986 roku dotarła wiadomość o wybuchu w Czarnobylu. Do ośrodka dostarczono płyn Lugola, a personel został wezwany do pracy 3 maja. — Trzeba było przygotować dawki dla wszystkich mieszkańców. Pracowaliśmy do późnych godzin nocnych
Dziś, patrząc wstecz, pani Jadwiga widzi przede wszystkim ludzi. — Twarze pacjentów, dzieci, które dorastały na moich oczach, całe rodziny, które przychodziły do nas z zaufaniem. Widzę też wspólną pracę — nie tylko naszą, medyków, ale całej społeczności. Nie było łatwo. Brakowało sprzętu, czasu, sił. Były nieprzespane noce, nagłe wezwania i chwile niepokoju. Ale nigdy nie brakowało poczucia, że to ma sens. Po 52 latach pracy może dziś powiedzieć jedno: — To było dobre życie. Życie potrzebne innym. A jeśli udało się nam wspólnie z mieszkańcami zbudować w Olszewie-Borkach opiekę medyczną od podstaw, to znaczy, że warto było podjąć tę decyzję i zostać tutaj na zawsze.
tzw. "cegiełka" na budowę Ośrodka Zdrowia
Szukaj